Al-Attiyah wraca na prowadzenie po chaotycznym 10. etapie Rajdu Dakar

rallyandrace.pl 2 godzin temu
Zdjęcie: Al-Attiyah wraca na prowadzenie po chaotycznym 10. etapie Rajdu Dakar


Dziesiąty etap Rajdu Dakar był drugą częścią dwudniowego maratonu i jednym z najbardziej wymagających sprawdzianów tegorocznej edycji. Liczący 420 kilometrów odcinek specjalny, rozegrany w rejonie Biszy, brutalnie zweryfikował formę załóg, a piach i wydmy bezlitośnie karały najmniejsze błędy nawigacyjne oraz techniczne.

Bohaterem dnia okazał się Mathieu Serradori. Francuz, jadący Century CR7, objął prowadzenie po problemach Mattiasa Ekströma i konsekwentnie powiększał przewagę, by ostatecznie zwyciężyć z zapasem 6 min 12 s. Co istotne, jego triumf mógł być jeszcze bardziej okazały, gdyby nie dwuminutowa kara za przekroczenie prędkości. Dla Serradoriego i zespołu Century było to dopiero drugie etapowe zwycięstwo w historii Dakaru.

Drugie miejsce wystarczyło jednak, by Nasser Al-Attiyah odzyskał prowadzenie w klasyfikacji generalnej. Katarczyk, mimo 40 sekund kary, skorzystał na ogromnych stratach kierowców Forda, którzy jeszcze przed środą zajmowali dwa pierwsze miejsca. Po mecie nie ukrywał, jak wyczerpujący był to dzień: „Było bardzo ciężko. Moja głowa i ciało dostały prawdziwe lanie. Atakowaliśmy od startu do mety. Samochód jest w porządku, ale ja jestem wykończony – szczególnie szyja”.

Dacia miała dwa samochody na podium, także za sprawą Sébastiena Loeba. Francuz odrobił straty po nocnej naprawie układu wspomagania i awansował również w „generalce”, gdzie zajmuje czwarte miejsce, tracąc do lidera 23 minuty. Tuż za nim uplasował się Serradori, który dzięki wygranej awansował na piątą lokatę.

Największym przegranym etapu był Carlos Sainz. Czterokrotny zwycięzca Dakaru pogubił się na trasie, nie odnalazł jednego z punktów kontrolnych i stracił kilkanaście minut, do czego doszła jeszcze 15-minutowa kara. W efekcie Hiszpan zameldował się na mecie ze stratą aż 45 minut do zwycięzcy i spadł na siódme miejsce w klasyfikacji generalnej. „Nie znaleźliśmy waypointa. Szukaliśmy wszędzie i straciliśmy około 15 minut. To był dla nas bardzo trudny dzień” – przyznał Sainz.

Problemy Forda były szersze – Ekström zatrzymał się na trasie z powodu awarii i stracił ponad pół godziny, a Nani Roma, lider po dziewięciu etapach, spadł na trzecie miejsce w „generalce”, ustępując zarówno Al-Attiyahowi, jak i Henkowi Lateganowi z Toyoty. Po dziesięciu etapach Katarczyk prowadzi z przewagą 12 minut nad Lateganem, a Roma traci kolejne 50 sekund.

Na tle walki faworytów swoje zadanie solidnie wykonali także Polacy z Energylandia Rally Team. Rodzinny zespół, po sukcesach na 9. etapie, otwierał trasę maratonu i musiał mierzyć się z najtrudniejszą nawigacją. Mimo problemów technicznych, licznych przebitych opon i błądzenia w poszukiwaniu waypointów, wszystkie trzy załogi dotarły do mety w Biszy, pozostając w rywalizacji.

Rajd Dakar wkracza w decydującą fazę. W czwartek zawodników czeka etap z Biszy do Al Henakiyah, liczący 346 kilometrów odcinka specjalnego, na którym – jak zapowiada organizator – ponownie kluczowa okaże się precyzyjna nawigacja.

Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami ze świata motorsportu, obserwuj serwis RALLY and RACE w Wiadomościach Google.

Idź do oryginalnego materiału