W świecie kolekcjonerskiej motoryzacji zdarzają się projekty, które trudno nazwać po prostu „samochodem”. Takim przypadkiem jest wyjątkowy egzemplarz AGTZ Twin Tail, który właśnie zadebiutował w Mediolanie.
Za projektem stoją trzy zupełnie różne światy: włoskie atelier Zagato, polska La Squadra oraz australijska marka lifestyle’owa Deus Ex Machina. Efekt? Jedyny w swoim rodzaju samochód, który równie dobrze mógłby stać w galerii sztuki, co w garażu kolekcjonera.
Ciekawostką jest sama koncepcja Twin Tail. Auto ma… dwa „zakończenia” nadwozia – krótsze i dłuższe, które można zmieniać. To bezpośrednie nawiązanie do wyścigowych prototypów z 24h Le Mans sprzed dekad, gdzie długość tylnej części auta wpływała na osiągi.
Projekt nie kończy się jednak na formie. Deus Ex Machina dorzuciło swoją estetykę – manualnie rysowaną grafikę i minimalistyczne, monochromatyczne malowanie, inspirowane kulturą surfingu i motocykli. Brzmi egzotycznie? Trochę tak, ale właśnie o to chodziło – połączyć światy, które normalnie się nie spotykają.
Co ważne, choć ten egzemplarz jest unikatowy, sam model powstaje w krótkiej serii zaledwie 19 sztuk. Każda budowana manualnie przez Zagato, każda trochę inna i każda już praktycznie zarezerwowana przez kolekcjonerów.
W praktyce oznacza to jedno: AGTZ Twin Tail to nie tylko samochód, ale współczesna interpretacja coachbuildingu – sztuki, która dziś wraca w najbardziej ekskluzywnym wydaniu.











