680 KM i 3,2 sekundy. Elektryczna CUPRA, która nie trafiła do produkcji

moto-przestrzen.pl 1 godzina temu

CUPRA E-Racer miał 680 KM, 960 Nm i rozpędzał się od 0 do 100 km/h w zaledwie 3,2 sekundy. Elektryczny samochód wyścigowy nigdy nie trafił do produkcji seryjnej, ale stał się ważnym projektem w historii marki.

Jeszcze kilka lat temu połączenie samochodu elektrycznego i sportowych emocji nie było oczywiste. CUPRA postanowiła jednak sprawdzić, jak daleko można posunąć się z elektrycznym napędem w motorsporcie. Tak powstał CUPRA E-Racer, który już na etapie projektu pokazywał możliwości nowej technologii.

680 KM i 3,2 sekundy do 100 km/h

CUPRA E-Racer został zaprezentowany jako pierwszy na świecie w pełni elektryczny samochód wyścigowy klasy touring car. Jego układ napędowy rozwijał do 680 KM i 960 Nm momentu obrotowego.

Takie parametry pozwalały na przyspieszenie od 0 do 100 km/h w 3,2 sekundy. Samochód wyróżniał się również natychmiastową reakcją na gaz, typową dla mocnych napędów elektrycznych.

E-Racer nie potrzebował przy tym głośnego silnika spalinowego, aby robić wrażenie. Charakterystyczny dla samochodów elektrycznych sposób rozwijania momentu obrotowego pozwalał uzyskać bardzo dynamiczne przyspieszenie. Jednocześnie samochód był znacznie cichszy od klasycznych konstrukcji wyścigowych.

Ponad 20 tysięcy godzin prac nad E-Racerem

Opracowanie takiej konstrukcji wymagało ponad 20 tysięcy godzin pracy inżynierów CUPRY. Jednym z największych wyzwań było połączenie wyścigowego nadwozia z akumulatorem o pojemności 65 kWh.

W samochodzie elektrycznym równie ważne jak sama moc jest zarządzanie energią i temperaturą. Konstruktorzy musieli więc zadbać o odpowiednie chłodzenie oraz efektywne wykorzystanie energii podczas jazdy.

Projekt pokazał, iż elektryczny napęd może znaleźć zastosowanie nie tylko w miejskich samochodach. Technologia rozwijana przy E-Racerze stała się również punktem odniesienia dla dalszego rozwoju elektrycznych modeli CUPRY.

E-Racer nie trafił do seryjnej produkcji

CUPRA E-Racer pozostał samochodem koncepcyjnym i wyścigowym. Nie doczekał się wersji produkcyjnej, którą można byłoby kupić w salonie.

Nie oznacza to jednak, iż projekt nie miał znaczenia dla marki. E-Racer był jednym z samochodów, które pokazały możliwości elektryfikacji w sportowym wydaniu. Później CUPRA rozwijała już seryjne modele elektryczne, takie jak Born i Tavascan.

Kolejnym krokiem będzie CUPRA Raval, czyli niewielki samochód elektryczny zaprojektowany z myślą o miejskiej mobilności. W przeciwieństwie do E-Racera będzie to jednak model przeznaczony do codziennej jazdy.

Historia E-Racera pokazuje więc, jak zmieniło się podejście CUPRY do elektromobilności. Kilka lat temu marka eksperymentowała z ekstremalnym, wyścigowym samochodem elektrycznym. Dziś podobne rozwiązania trafiają do seryjnych modeli, choć oczywiście w znacznie bardziej użytkowej formie.

E-Racer nigdy nie trafił do salonów. Pozostaje jednak jednym z ciekawszych projektów CUPRY, który pokazał, iż elektryfikacja może oznaczać nie tylko oszczędność i niską emisję, ale również bardzo wysokie osiągi.

Idź do oryginalnego materiału